Prawda i mity o afrodyzjakach

Wysoka sprawność seksualna zawsze była jedną z najbardziej pożądanych cech wśród ludzi. Historycznie, zdolność do utrzymania wysokiej gotowości do stosunku była przypisywana ludziom, którzy dzierżyli władzę, wielkim wojownikom i innym legendarnym postaciom. Do dzisiaj umiejętność „stanięcia na wysokości zadania” w sferze łóżkowej jest dla wielu mężczyzn, jak i kobiet, istotną kwestią i kojarzona jest z ludźmi sukcesu.

Jak jednak wiemy, nawet najwięksi władcy i wojownicy nie zawsze byli w stanie samodzielnie utrzymać tę sprawność na najwyższym poziomie. Tak samo współcześnie nie zawsze jesteśmy zdolni do tego, by być zawsze gotowymi do zbliżenia. Dlatego też ludzie od setek, jeśli nie tysięcy lat, sięgają po najróżniejsze sposoby, aby podnieść swoje libido i poprawić kondycję seksualną. Jednym z nich jest korzystanie z afrodyzjaków. Te zaś mają najróżniejsze postacie.

Czy afrodyzjaki są rzeczywiście skuteczne? Na czym polega ich moc, niekiedy wznoszona niemal do mitycznych właściwości?

Czym w ogóle jest afrodyzjak?
Tak nazywamy substancje, które nie tylko potęgują popęd płciowy i potencję, ale także, którym przypisuje się niemal magiczne właściwości. Według mitów i legend dzięki nim stajemy się nie tylko wyśmienitymi kochankami, ale też możemy skłonić kogoś do tego, by odczuwał wobec nas pożądanie, a nawet zauroczyć daną osobę, by nas pokochała.

Wśród nich są najróżniejsze produkty, najczęściej żywnościowe, takie jak czekolada, owoce morza (najczęściej małże) czy warzywa. Do afrodyzjaków zaliczają się również rozmaite przyprawy, jak pieprz, żeń-szeń, czy rodzimy lubczyk ogrodowy. Wiele osób za skuteczne w podnoszeniu libido uznaje najróżniejsze napoje, w tym kawę czy szampana.

Dzisiaj, choć nienazywane wprost afrodyzjakami, to są nimi najróżniejsze medykamenty i wypisywane na receptę leki, w tym te zawierające takie preparaty hormonalne, jak testosteron czy estrogen. Służą one nie tylko do wzmocnienia popędu, co na przykład do walki z zaburzeniami erekcji.

Mimo osiągnięć nowoczesnej medycyny, szerokiej wiedzy, jaką posiadamy o najróżniejszych substancjach, w wielu regionach świata afrodyzjakami są także przedmioty i substancje, dla których nie ma naukowego wyjaśnienia, by oddziaływały w jakikolwiek sposób na libido i sprawność seksualną. Dlatego też na przykład w Chinach wciąż cenne sproszkowane penisy tygrysów albo też starte rogi nosorożców. Między innymi przez tego typu mity, a także przez ogromne pieniądze, jakie można (oczywiście, w sposób nielegalny) zarobić na obu tych produktach, gatunki najróżniejszych zwierząt, których częściom ciała przypisuje się magiczne właściwości, są na wyginięciu. Niewykluczone, że wśród osób, które wierzą w takie legendy, pokutuje przekonanie, że skoro są to tak niebezpieczne stworzenia, to tylko najwięksi i najśmielsi mogą stanąć przeciwko nim. Ich poszczególne organy więc przyniosą nie tylko zdrowie, ale także pomogą stanąć się najlepszymi partnerami seksualnymi.

Krótko o długiej historii afrodyzjaków
Sposobów na podniesienie swoich umiejętności seksualnych ludzie szukali od najdawniejszych czasów. Sięgali po najróżniejsze substancje, które miały pomóc osiągnąć mistrzostwo w miłosnych podbojach.

Starożytni Egipcjanie uważali, że przed seksem dobrze jest zjeść wysuszone, a następnie zamoczone w miodzie liście tarniny lub akacji. Według ich wierzeń miało to skutecznie przedłużyć zbliżenie. Kojarzony za to z Dionizosem bluszcz, żuty w czasie orgii, miał sprawiać, że kobiety były bardziej chutliwe i wpadały w seksualny szał. Rzymianie z kolei dodawali do alkoholu kolendry, co miało podnosić libido.

Ciekawe i z pewnością zaskakujące jest to, że mieszkańcy starożytnego Rzymu za skuteczny afrodyzjak uważali też… czosnek! Ten zaś popijany był miodem, rozpuszczonym w mleku kokosowym. Warunkiem zapewne było to, że taką mieszankę spożyć musieli oboje kochanków.

Popularna w starożytnym świecie była też mandragora, zarówno jagody, jak i korzeń. W Chinach za to od najdawniejszych czasów popularnym afrodyzjakiem jest żeń-szeń. Niegdyś stosowano nalewkę z jego korzenia, którą chętnie spożywali władcy Państwa Środka. Dzięki niej mieli nabierać wigoru godnego największych kochanków.

W średniowieczu natomiast jako afrodyzjak – najczęściej przyrządzany przez wiedźmy i czarowników – uważano najróżniejsze mieszanki przypraw, jak pieprzu, gałki muszkatołowej, wanilii, kardamonu, a także inne składniki, które dzisiaj przyprawiają nas co najmniej o skrzywienie twarzy, a przez wielu w tamtych czasach były pożądane. Wśród nich można wyróżnić między innymi żywice, części ciała jaszczurek czy… włosy osób, na które chciało się rzucić urok. Wśród średniowiecznych Słowian natomiast popularnym afrodyzjakiem był lubczyk. Do dzisiaj wciąż można usłyszeć powiedzenia, że jeśli pannie zależy na jakimś mężczyźnie, winna mu dać rosołu z lubczykiem, a zakocha się w niej do szaleństwa.

W czasach, gdy liczył się przepych, a Giacomo Casanova był najsłynniejszym kochankiem, wyjątkową popularnością cieszyły się ostrygi. On sam podobno potrafił spożyć 50 (sic!) małż przed nocą pełną uniesień. Na krótko przed nim, Madame Pompadour lansowała jako efektywny afrodyzjak sok z marchwi i selera, które podobno potęgowały doznania.

Przykładów korzystania z dóbr natury na przestrzeni dziejów jest mnóstwo, a wiele z nich przetrwało do dzisiaj. Wciąż popularnymi afrodyzjakami są owoce morza, grzyby (takie jak trufle), szparagi, przyprawy jak chili, cynamon czy imbir. Popularne są także owoce, na przykład banan czy truskawka. A jak wygląda skuteczność afrodyzjaków?

Działanie afrodyzjaków – fakty i mity
Skuteczność afrodyzjaków opiera się przede wszystkim na składnikach odżywczych poszczególnych produktów. Wspomniane wyżej ostrygi są na przykład bogatym źródłem cynku i innych minerałów, które korzystnie wpływają na podniesienie ilości testosteronu we krwi. Natomiast pieprz, imbir i chili doskonale rozgrzewają, więc poprawiają krążenie. Kakao i robiona z niego czekolada jest natomiast idealnym afrodyzjakiem dla kobiet. Nie tylko wpływa na produkcję dopaminy – tego samego hormonu, który jest wytwarzany w czasie seksu, ale pobudza także zmysły… No i nie oszukujmy się, która kobieta nie kocha czekolady, z której można uczynić świetny, choć drobny, dodatek do łóżkowych igraszek?

Jednym z bardziej popularnych i cenionych afrodyzjaków jest też hiszpańska mucha, wytwarzana z kantarydyny, substancji, jaką wydziela chrząszczowaty owad w czasie zagrożenia. Odpowiednia dawka przy ochocie na seks potęguje wrażenia ze zbliżenia. Ważne jest jednak, by jej nie przedawkować – jak w przypadku wielu innych produktów, nadmiar kantarydyny może prowadzić do różnych nieprzyjemnych efektów.

Na czym więc polega działanie afrodyzjaków? Większość z nich po prostu pozytywnie odżywia nasz organizm, dlatego wśród nich jest wiele produktów, które są bogate w korzystne dla nas mikro i makroelementy. Słowem – afrodyzjakiem jest zdrowa dieta, która pomaga nam utrzymać dobrą kondycję. Niektóre też działają na zasadzie efektu placebo.

Warto też pamiętać, że wbrew przekonaniom starożytnych – afrodyzjaki nie odniosą efektu, jeśli nie ma iskry między partnerami. Mają one przede wszystkim za zadanie wzmagać doznania, nie zaś pobudzać od zera. Nawet Viagra, najpopularniejszy środek farmakologiczny nie sprawi, że będziemy mieli ochotę na seks, a po prostu wywoła erekcję.

Oprócz samych elementów odżywczych nie mniej istotny jest sposób spożywania i prezentacji afrodyzjaków. Falliczny kształt szparagów, marchwi czy banana może budzić określone skojarzenia, ale to, jak zostaną podane i w jaki sposób partnerzy będą nimi się zajadać, jest nie mniej ważne. Truskawki, które kształtem mogą odnosić się do brodawek czy żołędzi, można zamoczyć w bitej śmietanie i karmić nimi kochanka czy kochankę.

Włączenie owoców, warzyw i innych naturalnych afrodyzjaków do zabaw łóżkowych może znacznie podnieść temperaturę między partnerami, pobudzić zmysły i skutecznie podniecić ich oboje. Na silniejsze odczuwanie w takim momencie bowiem przekłada się odbieranie bodźców większą ilością zmysłów – do zespołu wzroku z dotykiem i słuchem wchodzi smak z powonieniem. A jeśli określone składniki odżywcze podniosą libido czy też wpłyną na odczuwanie doznań – pozostaje już tylko cieszyć się doskonałym seksem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *